Packard, De Soto, nash, Plymouth... dla innych to tylko dziwnie brzmiące wyrazy... Dla nas. Cały świat. Stojąc ze swoją kobietą przed sklepem z ciuszkami omiatamy znudzonym wzrokiem szyld i czytamy "MUSTANG". Dla kobiety to kolejny sklep a nam w głowie przewija się historia i nazwiska... I generacja... kwiecień 1964 - 1973, Clevelad, Windsor, cobra Jet, Shelby, Lee Iooca... i niech dziewucha dalej przymierza kolejną parę jeansów.... Dla nas ta metka to zawsze będzie symbol... Corvette, Barracuda, Eldorado... niektórzy z postonnych coś tam kojarzą... my potrafimy powiedzieć jakie miały silniki, jakie szyby i jakie zderzaki w zależności od rocznika.
TO MY! Maniacy, Truciciele, Paliwożercy! Tak jak - podobno - kota nie obudzi armatni wystrzał a pisk myszy, tak my wyłapujemy z otoczenia boski pomruk wolnoobrotowej widlastej ósemki olewając szum (niechby i 180-cio konnej) rzędowej czwórki.
TO MY! Przywracając blask starym, i pielęgnując nowe, samochody narażamy się naszym rodzinom i naszym znajomym. W towarzystwie budzimy się z otępienia tylko wtedy gdy rozmowa zbliży się do tematów nam ukochanych - amerykańskich samochodów - wtedy mimowolnie zasypujemy ich danymi w calach, przyspieszeniu w milach, różnicami pomiędzy TH4 a TH5, danymi konstrukcyjnymi poszczególnych modeli i wtedy widzimy ich miny podobne do tych, które my sami mieliśmy jeszcze przed chwilą. I to dla nas jest ten klub.
- aby porozmawiać z bliźnim wiedząc że on Cię rozumie;
- aby wypić piwko zamiast soku zmieszane z odrobiną oleju lub benzyny
pozostałą po ostatniej naprawie;
- aby zjeść kiełbaskę z grilla pachnącą jałowcowym drzewem z dodatkiem mile łechcącego nozdrza swądem spalonej na asfalcie gumy.
Jeśli to wszystko co powyżej napisano pasuje do Ciebie - wstąp do klubu. I nie jest ważne w ilu "forach" się udzielasz. do ilu klubów należysz, jakim samochodem jeździsz na co dzień. Liczy się tylko dusza i idea...
Ale do rzeczy. Klub AECC jest stworzony po to, aby łączyć wszystkich pasjonatów amerykańskiej motoryzacji. Aby spotykać się na zlotach, spotkaniach i pomagać sobie wzajemnie na trasie. Pomaga rónież w małym stopniu zarabiać na swojej pasji ponieważ będzie można w ramach członkostwa zrzeszyć się w ogólnopolskiej ofercie wynajmu samochodów na imprezy okolicznościowe. Poza tym niektórzy z nas mają nie tylko jeden amerykański pojazd a nie ma nic bardziej radosnego niż pokazywanie wszystkich swoich pupilków na różnych zlotach i pokazach. Czasem brakuje kierowców, w większości przypadków kasy na wyjazd wszystkimi naszymi bryczkami, a po to je tak pielęgnujemy i dbamy o nie aby je pokazywać wszędzie i wszystkim. Dlatego czasem poszukujemy kogoś, kto w zamian za uczestnictwo na zlocie będzie partycypował w kosztach paliwa i noclegów (może to być fajna koleżanka - wtedy za paliwo i nocleg nie powinna płacić). Klub AECC pomoże to zorganizować.
Zapisujcie się i noście z dumą klubowe koszulki z orłem i konfederacką flagą w herbie. W końcu ktoś, kogo samochód pali ponad 15 litrów na 100 km w dzisiejszym społeczeństwie musi uchodzić (i uchodzi) za renegata i rebelianta... |